Dzik w twoim ogrodzie? Lepiej go nie strasz

Dzik niszczy ogrody na Zaspie.

Dzik niszczy mój ogród. Czy mogę zabrać kij i odstraszyć go? – napisał do nas pan Adam. Okazuje się, że lepiej wezwać odpowiednie służby, bo atakując zwierzę można nie tylko narazić się na niebezpieczeństwo, ale także konsekwencje prawne.

Praktycznie nie ma tygodnia, kiedy Relacja z Trójmiasta czytelnicy nie informowali nas o napotkanych knurach.

Niektóre kontakty z tymi dużymi i zazwyczaj nieszkodliwymi zwierzętami są zabawne, inne – mogą być irytujące, np. gdy dzik niszczy mienie. Zdarzają się jednak również sytuacje, w których dana osoba może czuć się zagrożona.

– W takiej sytuacji odruchowo wziąłbym duży kij lub kamień, żeby się obronić. Podobnie, gdyby dzik zniszczył moją własność. Ale kiedy o tym pomyślałem, zacząłem się zastanawiać, czy gdybym skrzywdził takie zwierzę, sam nie miałbym problemów – napisał do nas pan Adam.
Nasz czytelnik ma rację. Najbardziej oczywista, odruchowa reakcja na pogoń za dzikiem kijem niekoniecznie musi być legalna.

Australijczyk bronił się przed aligatorem… patelnią.

ekran

Eksperci radzą nie konfrontować się z dzikim zwierzęciem i, jeśli to możliwe, uciekać.

Patron Karol Kowalik wyjaśnia, że ​​zgodnie z obowiązującym w Polsce prawem zwierząt nie wolno samowolnie zabijać, a tym bardziej zabrania się ich maltretowania.

– Dotyczy to również dzikich zwierząt. Oczywiście, jeśli zwierzę zaatakuje nas bezpośrednio, mamy prawo się bronić. Powinna być jednak ostatecznością, a metody, którymi posługujemy się w celu odstraszenia lub unieszkodliwienia agresywnego zwierzęcia – adekwatne do całej sytuacji. Jeśli więc np. zostaliśmy zaatakowani przez agresywnego dzika, najpierw sprawdź, czy można bezpiecznie oddalić się od zwierzęcia, a potem – w ostateczności – zastosować inne metody obrony – mówi mec. Kowalik.
Co więcej – kontynuuje nasz rozmówca – taka obrona powinna trwać tylko do momentu ustania zagrożenia ze strony zwierzęcia.

Dzik przy ul. Granitowa grzebała w śmietniku.

– Niedopuszczalne będzie np. pogoń za zwierzęciem, które już się od nas oddaliło i nie stanowi dla nas żadnego zagrożenia. Z kolei, gdy dzik niszczy nasze mienie – np. chowając się w ogrodzie lub w śmietniku i nie stanowi dla nas bezpośredniego zagrożenia, lepszym rozwiązaniem będzie wezwanie odpowiednich służb, niż próba przepędzenia zwierzęcia dalej. swoją – kończy mec. Kowalik.

Dzik kopie w ogrodzie. Co robić?

W podobnym tonie wypowiadają się strażnicy miejscy, doradzając, aby upartego dzika pozostawić odstraszonym przez fachowców.

– Trzeba pamiętać, że to dzikie zwierzęta, których nie da się policzyć. Nie wiadomo, jak się zachowają, jeśli ktoś ich przestraszy lub spróbuje zaatakować. Łatwo wyobrazić sobie sytuację, w której spłoszony np. z czyjegoś ogrodu dzik wybiega na ulicę i uderza w samochód, albo w panice taranuje przechodzących obok ludzi – mówi Robert Kacprzak z Straży Miejskiej w Gdańsku.

Od 2017 roku nie można łowić dzików

Downside z dzikimi zwierzętami w centrum miasta lub w sąsiedztwie prywatnych posesji może ograniczyć eksport tych zwierząt w dalsze i bardziej zielone miejsca. Niestety przepisy wciąż na to nie pozwalają.

Dziki i ich młode spały spokojnie na placu zabaw.  Tak urocze jak na zdjęciu, lochy mogą agresywnie bronić swoich młodych, gdy czują się zagrożone.

Dziki i ich młode spały spokojnie na placu zabaw. Tak urocze jak na zdjęciu, lochy mogą agresywnie bronić swoich młodych, gdy czują się zagrożone.

zdjęcie. nazwanik / Trojmiasto.pl

– Gdynia leży w bliskim kontakcie z lasami, pojawienie się dzików w mieście jest oczywiste, realne i faktycznie stwarza downside i uciążliwość dla mieszkańców. Dokładamy wszelkich starań, aby ograniczyć ten downside. Od stycznia 2021 r. strzałem redukcyjnym objęto 216 dzików, w tym 70 loch, co daje nam efekt zmniejszenia liczebności tych zwierząt o okay. 3 tys. 500 głów – mówi Agata Grzegorczyk z Urzędu Miasta Gdyni.
Rzeczniczka Urzędu Miejskiego w Gdańsku wyjaśnia, że ​​odstrzał redukcyjny jest niestety obecnie jedyną dozwoloną prawnie metodą ograniczenia populacji dzików w aglomeracji miejskiej.

– Kilka lat temu złowiliśmy i przesiedliliśmy dziki na tereny odległe od Trójmiasta i była to skuteczna metoda redukcji – na masową skalę. Jednak ze względu na ryzyko rozprzestrzeniania się choroby afrykańskiego pomoru świń (ASF) w Polsce od 2017 roku, kategoryczny zakaz przesiedlania dzików nadal obowiązuje – mówi Agata Grzegorczyk.

Porady na dzika? Nie przyzwyczajaj się i nie karmić

Dodaje, że obecnie w Gdyni mieszka 14 loch z warchlakami.

Dzik przekopuje trawnik w Orłowie.

– Ze względów humanitarnych nie będziemy ich rozstrzeliwać. Ale i tak przed zimą będziemy musieli ograniczyć ich obecność w mieście. Mieszkańcy mogą nam w tym pomóc w bardzo namacalny sposób – po prostu nie dokarmiając dzików. Dziki przyjeżdżają do miasta po jedzenie. Są tu masowo karmione przez niektórych mieszkańców świadomie (celowo rzucając chlebem i innym jedzeniem nawet przez balkon), przez innych nieświadomie karmiąc koty i ptaki, niezabezpieczone ogródki, śmietniki. Zasada jest prosta – tam, gdzie nie ma jedzenia, nie ma dzików – podsumowuje urzędnik.

Leave a Comment

A note to our visitors

This website has updated its privacy policy in compliance with changes to European Union data protection law, for all members globally. We’ve also updated our Privacy Policy to give you more information about your rights and responsibilities with respect to your privacy and personal information. Please read this to review the updates about which cookies we use and what information we collect on our site. By continuing to use this site, you are agreeing to our updated privacy policy.