Jej dziadkowie po wojnie mieszkali z Niemcami. „Zostali porwani przez historię”

Porozmawiajmy o historiach z czasów, gdy Glatz stał się Kłodzkiem, Waldenburg – Wałbrzych, Löwenberg – Lwówek Śląski, a Lichtenwalde – Porębą. To właśnie w Porębie pod Kłodzkiem toczy się akcja Twojej najnowszej powieści Całe piękno świata. Jesteś także autorem Plac Konstytucji oraz Dziewczyny z placu. Poza tym sam mieszkałeś na placu Konstytucji. Spotykamy się jednak na Mokotowie, więc zastanawiam się, czy masz już dość przebywania w tej przestrzeni, która skupia polskość jak w soczewce.

Opisałem tam wszystko, co miałem do opisania. Poza tym konieczne było wydłużenie żywotności. Jednak już widzę, że na Mokotowie jest też wiele historii, które uważnie obserwuję. Każda kamienica ma swoją historię. Kupiłem sobie odpowiedni przewodnik, śledzę je i myślę, że pójdę za nimi dalej.

Na razie przenieśmy się na Dolny Śląsk. Bohaterowie Twojej książki przenieśli się z Poręby koło Kłodzka do wsi na Podhalu. Tak samo zrobili twoi pradziadkowie – osiedlili się w Porębie, ale skąd się tam wzięli?

Wyjechali z Dąbrowy Górniczej, czyli z Zagłębia. Nie wiedziałem nic o Dąbrowie Górniczej i nadal niewiele wiem o tym mieście. Zdecydowałem się celowo wprowadzić do mojej książki Podhale, bo mam wrażenie, że okres powojenny w tym regionie jest czymś, co trzeba opisać. Był to burzliwy okres w dziejach Podhala. Czułem, że nie zajmę się tym dogłębnie, bo nie jestem w żaden sposób związany z Podhalem, nie znam gwary, obyczajów, tradycji. Miałem jednak nadzieję, że może zasugeruję komuś, kto ma związek z tym miejscem, aby się temu przyjrzał.

Jesteś absolwentem polonistyki w Krakowie, następnie gender research w Warszawie. Przypuszczam, że to właśnie te badania ukształtowały cię jako dziennikarza, a później jako pisarza.

Wręcz przeciwnie: moje zainteresowania doprowadziły mnie do gender research. Chciałam uporządkować swoją wiedzę i wzmocnić intuicję, że warto przyjrzeć się kondycji kobiet. Historie zawsze były mi bardzo bliskie, nadal są i prawdopodobnie będą. Nieustannie uderza mnie, że kobieta jest Innym w rzeczywistości, w której żyjemy. W jej historii są luki, luki i pustka. Powinniśmy uniwersalizować historię kobiecego doświadczenia, aby w pełni zrozumieć, jak działa świat. A dla mnie osobiście odkrywanie losów kobiet jest przede wszystkim interesujące.

Całe piękno świata – Wydawnictwo Literackie / Wydawnictwo Literackie

Przejdźmy do powieści, do wątków, które się tu pojawiają, bo kilka rzeczy przykuło moją uwagę. Na przykład, jak umieściłeś swoje dwie bohaterki – Dorkę i Evę. Muszą żyć pod jednym dachem, czują do siebie niechęć, ale to niechęć ludzi, których w gruncie rzeczy dzielą bardzo podobne losy. Myślę, że te antagonizmy – bardzo żywe i bolesne – budują napięcie między bohaterami, a jednocześnie tło, doświadczenia i doświadczenia tych postaci są w gruncie rzeczy bardzo podobne.

Akcja toczy się w latach 1946 i 1947. Jako potomkowie naszych dziadków i rodziców, obarczeni wojenną traumą, dobrze wiemy, jak wyglądały wówczas losy Polaków. Jednak gdy zacząłem zagłębiać się w tę historię, coraz wyraźniej uświadamiałem sobie, że to, co stało się z Niemcami po wojnie, było dość podobne. Opisywana przeze mnie historia rozgrywa się w Kotlinie Kłodzkiej. Wojna była raczej łagodna dla regionu, okolice Kłodzka nie zostały zniszczone przez Armię Czerwoną. Także dlatego, że władze lokalne poddały się tuż przed podpisaniem kapitulacji przez Berlin.

Oczywiście w miarę postępów wojny chłopcy i mężczyźni z każdego domu byli wysyłani na entrance, głównie na wschód, gdzie również ginęli. Ale kiedy myślałem o tym wszystkim i próbowałem zrozumieć Niemców, którzy zostali zmuszeni do opuszczenia swoich domów, zdałem sobie sprawę, że powojenny second był dla nich bardzo trudny i że oni, także cywile, zostali „zmiecieni” przez historię podobnie jak my, Polacy, byliśmy przez nią traktowani. Główni bohaterowie Całe piękno świat pod jednym dachem mieszkają dwie kobiety – Polka i Niemka, więc podobieństwo doświadczeń powojennych jest wyraźnie widoczne. Do napisania tej historii zainspirowały mnie losy moich pradziadków. Mieszkali też z niemieckimi gospodarzami w jednym domu, który następnie przejęli. Niewiele o nich wiem, ale prawdą jest, że oni też – podobnie jak moi bohaterowie – przeszli od bardzo wzajemnej niechęci do – może nie przyjaźni – ale w dość poprawnym związku.

Ciekawe, że nie tyle inspirowała Cię własna historia rodzinna, którą dobrze znałeś, ile odkrywałeś ją podczas pracy nad Całe piękno świata. Dopiero niedawno byłeś w Porębie pierwszy raz i znałeś to miejsce z map rysowanych przez tatę, ze zdjęć, ze wspomnień rodzinnych, ale nie skonfrontowałeś się z tą przestrzenią.

Rzeczywiście – moi dziadkowie wyprowadzili się z Poręby, a ja wyjeżdżałem gdzie indziej na wakacje na wsi. To mój tata miał tam wakacyjny raj i oczywiście wiele, wiele razy mi o tym opowiadał. Pojechałam tam po raz pierwszy, kiedy prace nad książką były bardzo zaawansowane. To było bardzo wzruszające, również dlatego, że podczas tych wizyt moje bohaterki stały się mi bardzo bliskie.

Co było wzruszające?

Dom, o którym pisałem, to bogate, duże niemieckie gospodarstwo rolne. Tata już wcześniej narysował mi szczegółowy plan wioski i pomieszczeń gospodarczych, więc kiedy wszedłem do środka, wiedziałem, gdzie jest jakie pomieszczenie, gdzie stała stodoła i gdzie jest stajnia. Żeby było ciekawiej, mieszka tam dziś polsko-niemieckie małżeństwo. Chyba najbardziej wzruszające było dla mnie nie to, że podążam śladami moich pradziadków, ale to, że moi bohaterowie – Ewa i Dorka – ludzie, z którymi spędziłem dużo czasu już wtedy żyli i w tym przestrzeń.

Porównałem moje wyobrażenia z tym, co zobaczyłem. Całe piękno świata nie jest to książka w żaden sposób biograficzna ani opowiadająca historię mojej rodziny. To bardzo luźna inspiracja. Poza tym nie wiem, czy jeszcze kiedyś będę pisać teksty publicystyczne. Całkowicie z tego rezygnuję, czerpię satysfakcję z tworzenia powieści. Czasem budzi się we mnie dziennikarski telefon, ale tylko na chwilę.

Czy zdajesz sobie sprawę, jakie masz szczęście, że to miejsce nadal istnieje? Ta przestrzeń żyje, nie musisz wykopywać destroy spod ostów i wrotyczu, aby zobaczyć, gdzie mieszkali twoi pradziadkowie. Nie każdy ma tyle szczęścia.

Tak, wyróżnia się tym, że bliźniacza farma, która również pojawia się w książce, jest całkowicie zniszczona. Ruina. Gospodarstwo moich pradziadków jest zadbane. Jak każde inne miejsce na ziemi, Poręba ma swojego kronikarza, który gromadzi wszelkie informacje o tej wsi. Posiada relacje Niemców i Polaków, zdjęcia i dokumenty. Udostępnił mi to wszystko. Naprawdę pomógł w pisaniu tej książki.

Jak wygląda elektryczna miska do masła?

To urządzenie, o którym mówił mi tata. Naczynie do masła napędzane było przenośnym silnikiem, który był używany w gospodarstwie do zasilania różnych urządzeń, takich jak pralka. Nie widziałem na własne oczy masła elektrycznego, ale wyobrażam sobie, że taki sprzęt to duża ulga dla gospodyni.

Czytanie Całe piękno świata trudno było mi uciec od myśli o toczącej się na Ukrainie wojnie. Poza tym praktycznie niemożliwe jest budowanie bliższych analogii, przynajmniej jeśli chodzi o relacje między kobietami. Trudno wyobrazić sobie Ukraińca i Rosjanina pod jednym dachem gdzieś pod Rostowem nad Donem czy Kurskiem, albo, nie daj Boże, pod Kijowem.

Ja też nie mogę. Myślę, że główna różnica polega na tym, że Eva pochodzi z narodu, który przegrał wojnę i sprawiedliwość została pod tym względem wymierzona. To niewyobrażalna sytuacja dla Rosjanina i Ukraińca z terenów, na których wojna będzie żyła pod jednym dachem i że można między nimi dojść do jakiegokolwiek porozumienia.

Dominika BuczakDominika Buczak – Albert Zawada / Wydawnictwo Literackie

Jak myślisz, jako autorka herstory, osoba skupiona na losach kobiet, gdy w XXI wieku słyszysz ponownie o gwałcie…

Książka wróciła do mnie po redaktorze, gdy wybuchła wojna. Nie mogłem tego przeczytać, ponieważ całe okrucieństwo, które opisałem, znowu działo się za rogiem. Mijają kolejne tygodnie, jakoś przyzwyczajamy się do sytuacji, przyzwyczajamy się do niej, ale gwałty wojenne wciąż nas szokują. W mojej książce strach przed nimi zajmuje dużo miejsca. Żołnierze radzieccy boją się Polaków, boją się Niemców. Dużo czytałem o tej zbrodni podczas pisania powieści, konsultowałem się, wygrzebywałem relacje z II wojny światowej. Nie przyszło mi jednak do głowy, że piszę też o naszych sąsiadach. Jedną ze scen konsultowałem z Wiolą Rębecką-Davie, mieszkającą w Nowym Jorku polsko-amerykańską badaczką gwałtów wojennych. Ona – w przeciwieństwie do mnie – wcale nie jest zaskoczona tym, co dzieje się na Ukrainie. Raczej dziwi ją, że świat jest zaskoczony. Ponieważ gwałt istniał i istnieje w każdym konflikcie wojennym.

Na stronie 147 Całe piękno świata jest wyrażenie „cnoty kobiece”. biorę to jako jajko wielkanocne i zastanawiam się, czy jest więcej tych wskazówek zebranych z obecnej sytuacji w twojej książce, które przemyciłeś i świadomie umieściłeś na czytelniku, czytelniku.

Ludmiła do kobiet, które ją odwiedzają, mówi: „Twoje brzuchy należą do Ciebie” – to też mruga i nawiązuje do współczesności.

Tyle zostało z dziennikarki Dominiki Buczak.

Tak myślę.

Leave a Comment

A note to our visitors

This website has updated its privacy policy in compliance with changes to European Union data protection law, for all members globally. We’ve also updated our Privacy Policy to give you more information about your rights and responsibilities with respect to your privacy and personal information. Please read this to review the updates about which cookies we use and what information we collect on our site. By continuing to use this site, you are agreeing to our updated privacy policy.