Karaibska przygoda. Nietknięte piękno odległych wysp – Journey

Ta rajska część świata została odkryta przez Krzysztofa Kolumba. Było to w 1493 roku. Początkowo osiedlali się tu koloniści holenderscy i angielscy piraci. W 1672 Wyspy Dziewicze zostały podzielone na brytyjskie i duńskie. Te ostatnie zostały później kupione przez Stany Zjednoczone Ameryki. Dziś BVI (Brytyjskie Wyspy Dziewicze) składa się z kilkudziesięciu mniejszych i większych wysp. Niektóre z nich nie są nawet zamieszkane. Największe, takie jak Tortola, Anegada czy wspomniany Jost Van Dyke, to obowiązkowe punkty żeglarskie w tym rejonie.

Gdzie warto zacumować

W Tortola możesz zatrzymać się w Cane Backyard Bay. To prawdziwa uczta dla duszy. Będzie jednak też coś dla ciała. Koneserzy rumu odwiedzają Callwood Rum Distillery. Za symboliczną opłatą można tu skosztować wszelkiego rodzaju produkowanego tam rumu. W końcu plantacje trzciny cukrowej, a co za tym idzie rum, są fundamentalną częścią dziedzictwa kulturowego Brytyjskich Wysp Dziewiczych.

Jost Van Dyke, najmniejsza z głównych wysp Brytyjskich Wysp Dziewiczych, została nazwana na cześć słynnego pirata.

Zdjęcie: Getty Pictures

Wyspy Karaibskie to nie tylko piękne widoki, krystalicznie czysta woda, doskonała regionalna kuchnia z zupą Callaloo na czele i niemal gwarantowana pogoda. Gdy dopłyniemy do brzegu pontonem, zostawiając jacht zacumowany przy bojce, przy kotwicowisku, co jest powszechnym rozwiązaniem, możemy również świetnie się bawić. Żeglarzy zapraszają liczne bary i tawerny. Organizowane są festiwale i koncerty uliczne. Święta narodowe, a nawet Boże Narodzenie obchodzone są tu wyjątkowo hucznie i doniośle. Niejednokrotnie możemy być świadkami zmagań żeglarzy podczas organizowanych tu regat, w tym tych wysoko notowanych w światowych rankingach. Generalnie jednak jest to prawdziwy raj dla wszystkich miłośników sportów wodnych. BVI to także wiele bezludnych wysp. Na pewno warto choć przez chwilę poczuć się jak rozbitkowie z dawnych czasów. Są wysepki i zatoczki, na których naprawdę możemy być sami.

Polskie pierogi na Karaibach

Amerykanie są doskonałymi przedsiębiorcami. Mogli kupić Alaskę od Rosji, dlaczego nie wyspy na Karaibach od Duńczyków? O ile nasze żeglarskie horyzonty od czasu transformacji znacznie się poszerzyły, a Karaiby przestały być dla Polaków elitą, to jeszcze do niedawna potrzebna była wiza, by podziwiać Amerykańskie Wyspy Dziewicze (USVI z Wysp Dziewiczych Stanów Zjednoczonych). Obecnie przeszkoda ta już nie istnieje, więc żeglując po tym archipelagu nie sposób ominąć takich wysp jak Saint Croix, Saint John czy Saint Thomas. W tym ostatnim znajduje się stolica regionu i jednocześnie największy port morski Charlotte Amalie. Jeśli zatrzymamy się tutaj jachtem na bojce w zatoce, schodzimy na brzeg pontonem. Cumujemy przy nabrzeżu i ruszamy. Pierwsze kroki należy skierować do baru Royal Anchor. Prowadzi ją Polak Dariusz, który od wielu lat mieszka w tym mieście. Koniec świata i poczuj się jak w domu. I nawet pierogi można jeść. Odwiedzając Saint Thomas warto skorzystać z otwartych autobusów poruszających się we wszystkich kierunkach. Wysiadamy tam, gdzie wciskamy specjalny przycisk, zwykle płacąc zawrotną kwotę jednego dolara za kurs. Charlotte Amalie to także świetne miejsce do uzupełniania zapasów jachtów. W górzystej części wyspy znajduje się ogromny targ, na którym dostaniemy wszystko, aby zaopatrzyć nasz kambuz na następną podróż.

Wiele miejsc na Karaibach jest niezamieszkanych.  Na małych wyspach i zatoczkach można poczuć się jak rozbitkowie z dawnych czasów.

Wiele miejsc na Karaibach jest niezamieszkanych. Na małych wyspach i zatoczkach można poczuć się jak rozbitkowie z dawnych czasów.

Zdjęcie: 123RF

Saint John to najmniejsza z trzech głównych wysp. Znana jest jednak z pięknego parku narodowego i dobrych warunków do nurkowania. Dopłyniemy tam tylko drogą morską, ale do czego służy nasz jacht? Tam też znajduje się strefa odpraw USVI. Nie zapominajmy o tych formalnych obowiązkach. Zdarzają się sytuacje, gdy tamtejsi pracownicy wysyłają marynarzy na odprawę BVI pomimo wjazdu paszportowego do Stanów Zjednoczonych.

Wyspy z historią

Żeglowanie po Wyspach Dziewiczych nie jest szczególnie trudnym akwenem, choć dokładne przestudiowanie map jest absolutnie obowiązkowe. Nie zapominajmy oczywiście o okresie od czerwca do października, kiedy to tutaj działają huragany. Poza tym okresem pogoda jest doskonała, a jeśli pada, to tylko przyjemnie chłodzi. Wyspy Dziewicze to kopalnia historycznych wydarzeń, więc przed rejsem zaopatrzmy się w dobry przewodnik na upojne karaibskie wieczory. Możliwość oglądania na żywo miejsc związanych z opisanymi faktami z pewnością wzbogaci nasze wrażenia.

Leave a Comment

A note to our visitors

This website has updated its privacy policy in compliance with changes to European Union data protection law, for all members globally. We’ve also updated our Privacy Policy to give you more information about your rights and responsibilities with respect to your privacy and personal information. Please read this to review the updates about which cookies we use and what information we collect on our site. By continuing to use this site, you are agreeing to our updated privacy policy.