Speedway to sport „wioskowego lidera”. Finał Pucharu Świata odbył się w „wieś”

Polacy zawiedli iw wielkim finale zajęli dopiero szóste miejsce. Na nasz personel spadła lawina krytyki. Całkiem słusznie, bo potencjał reprezentacji Polski pod wieloma względami sugerował myślenie o medalu.

– Nie ma potrzeby sproszkowania rzeczywistości. Biorąc pod uwagę nakłady marketingowe, finansowe, personalne i organizacyjne polskiej kadry oraz komfort pracy, taki wynik to klapa. Nie chcę rozkładać tematu na czynniki pierwsze. Dlatego są tacy, którzy stoją za tą kadrą i decydują o całej logistyce, finansach i parametrach sportowych. Podejrzewam, że ci ludzie zadają sobie dzisiaj to samo pytanie, co większość z nas. To są kompetentni ludzie do rozliczenia, bo to oczywiste. Do takiego rozstrzygnięcia prawdopodobnie dojdzie. Daleki jestem od organizowania polowania na czarownice, wskazując winnych kwadratem. Zdecydowano w rywalizacji sportowej. Żaden czynnik losowy nie miał wpływu – powiedział ekspert żużlowy Jacek Frątczak.

Niestety finał Speedway of Nations odbył się na stadionie, który absolutnie nie zasługuje na rangę takiego wydarzenia. To obiekt w Vojens w Danii, który swoją infrastrukturą przypomina bardziej pastwisko niż nowoczesną arenę. Trudno zrozumieć fenomen organizowania tam mistrzostw świata – indywidualnie i drużynowo. W żadnej innej uznanej za poważną dyscyplinie sportu obiekt taki nie miałby absolutnie żadnych szans na goszczenie najlepszych zawodników świata w rozgrywkach o mistrzostwo. To wstyd w oczach fanów innych dyscyplin, którzy chcieliby zainteresować się żużlem.

– Nie mieszkam z tym synem zbyt wiele, bo nie uważam tego wydarzenia za spektakularne. Gdyby tak było, nie odbywałoby się to „na wsi”, na hamakach. Zobaczmy, jak to wyglądało… Gdyby to było poważne wydarzenie na poziomie rozgrywek drużynowych i mistrzowskich, nie odbywałoby się to w takim otoczeniu – powiedział Frątczak.

Żużel nie jest sportem globalnym, ale nie oznacza to, że nie można organizować prestiżowych imprez na godnych swojej rangi stadionach, takich jak Cardiff czy Parken w Kopenhadze. Dopóki ekscytujemy się żużlem na „pastwiskach”, nikt nie będzie traktował tego sportu poważnie.

***

O największym błędzie Orła sezonu, „uderzaniu w butelkę”, kocie, który ma ujarzmić zielonogórskie „Myszy” i dlaczego nieustannie inwestuje w żużel. Gościem podcastu „Znamy się ze żużla” Kamila Tureckiego jest Honorowy Prezydent H. Skrzydlewskiej Orły Łódź, Witold Skrzydlewski.

Leave a Comment

A note to our visitors

This website has updated its privacy policy in compliance with changes to European Union data protection law, for all members globally. We’ve also updated our Privacy Policy to give you more information about your rights and responsibilities with respect to your privacy and personal information. Please read this to review the updates about which cookies we use and what information we collect on our site. By continuing to use this site, you are agreeing to our updated privacy policy.