Starcie gigantów dla Barcelony. Mistrz Polski walczył jednak do końca

Dwie najlepsze drużyny poprzedniej edycji Ligi Mistrzów, żywiołowy Palau Blaugrana, sześć z Hiszpanii, osiem z Francji i inne gwiazdy światowego piłkarza ręcznego. To musiało być świetne przedstawienie – i tak było.

Ten mecz rozpoczął się dla innych w kosmicznym tempie. Akcja trwała kilkanaście sekund, piłka od razu przemieszczała się z jednej bramki do drugiej. Kielce zaczęły lepiej, strzelili pierwsze dwie bramki, a potem po chwilowym załamaniu odskoczyli na 6-4. Szymon Sićko zagrał ten mecz bardzo dobrze, dobrze zagrał Igor Karačić.

Downside Katalończyków polegał na tym, że trochę przesadzili w pierwszym kwadransie z ostrością – w 10. minucie mieli już trzy karya wkrótce potem Thiagus Petrus opuścił czwarte miejsce. Mistrzowie Polski w grze w przewadze nie spisali się dobrze – nie byli wtedy w stanie zwiększyć przewagi. W 10. minucie Arkadiusz Moryto wyrównał na 10-10, po czym rozpoczął się koncert gospodarzy.

Barcelona miała kilku bohaterów w tym pierwszym meczu. Przede wszystkim bramkarz Emila Nielsena, sprowadzony z Nantes przed tym sezonem. Duńczyk może nie wygląda na umięśnionego sportowca, może trochę za dużo waży, ale w nowym klubie radzi sobie świetnie. Tydzień temu wygrał mecz w Szeged w Barcelonie z Choose, on też dzisiaj czynił cuda. W pierwszej połowie odbił aż 10 piłek po strzałach kieleckich zawodników, a Mateusza Korneckiego i Andreasa Wolffa – w sumie dwie.

W 26. minucie, w wieku 16-13 uratował rzut karny Arkadiusza Moryty, a także dobicie skrzydłowego reprezentacji Polski. Trzy minuty później na 7-metrowej linii stanął Nedim Remili, ale Duńczyk znów był na szczycie. W pierwszej połowie Kielce oddały cztery rzuty więcej niż rywale, ale po 30 minutach traciły do ​​Barcelony pięć bramek. A może być nawet sześćgdyby Nielsen trafił pustą bramkę w ostatnich sekundach…

Barcelona miała mocne punkty także w ofensywie – regularnie trafiali Ludovic Fabregas i Dika Mem. Sićko im odpowiadał, ale brakowało mu wsparcia innych graczy. Przed tym sezonem mówiono, że Łomża ma najsilniejszą prawą nogę na świecie, ale Alex Duyshebaev i Remili nie pokazali tego w tym meczu. Przed przerwą nie strzelili ani jednego gola i oddali pięć rzutów.

Nielsen miał dobry begin w drugiej połowie, broniąc rzut Arcioma Karalioka z sześciu metrów. Szczęśliwie dla mieszkańców Kielc Wolff również zaczął wspinać się na wyżyny. W pierwszej połowie w 6. minucie doszło do remisu 3:3, w drugiej już tylko 1-1.

Mistrzowie Polski zaczęli trochę wyłamywać rytm, Barca coraz częściej gubiła się w ataku. Broniła się jednak dobrze, zdobywanie pozycji rzutowych stawało się dla Łomży coraz trudniejsze. Alex Duyshebaev dwukrotnie popisał się dobrym występem i to wystarczyło, aby w 39. minucie zredukować straty do trzech bramek (16-19) przez Karačića. Chwilę później było już 17-19kiedy Daniel Duyshebaev zakończył kontratak. Znowu możesz uwierzyć w jakiś sukces.

Wystarczyło więc Kielc walczyć w obronie, kilka interwencji Wolffa, odrobina geniuszu powracającego do gry Remili i starszych braci Dujszebajew, a na tablicy wyników zrobiło się bardzo ciekawie. W 44. minucie oba zespoły zostały rozdzielone pozostał tylko jeden gol (21-20), gospodarze poprosili o przerwę. Zmienili też bramkę Nielsena na Gonzalo Pereza de Vargasa, który pokonał Alexa Duyshebayeva w finale Ligi Mistrzów. Kapitan Barca zaraz po wejściu zademonstrował dwie interwencje, a jego zespół odbił się o 24-20. Więc znów mistrz Polski musiał mozolnie odrabiać straty…

I tak było przez ostatnie 10 minut – Barcelona odskoczyła trzema bramkami, Łomża Industria zmniejszyła straty do dwóch bramek. Na pięć minut przed końcem sytuacja jeszcze się skomplikowała, gdy Perez de Vargas zatrzymał rzut Remili, aw odpowiedzi uderzył Haniel Langaro (29-25). Mistrzowie Polski nadal walczyli, wierzyli, że można przełamać choćby jeden punkt. Nie było to jednak skutecznenp. Moryta czy Karaliok. Mistrz Hiszpanii wygrał 32-28 i po dwóch rundach ma pełną punktację.

Barka: Nielsen (12 rzutów / 31 rzutów – skuteczność 39 procent), Perez de Vargas (4/12 – 31 procent) – Fabregas 6, Mem 5, Gómez 5, N’Guessan 4, Wanne 3, Cindric 3, Richardson 3, Janc 1 , Langaro 1, Frade 1, Carlsbogård, Ariño, Thiagus Petrus, Makuc.

Kary: 12 minut. Kary: 4/5.

Przemysł łomżyński: Wolff (11/38 – 29%), Korencki (1/5 – 20%) – Moryto 6, A. Duyshebajew 5, Sićko 4, Karačić 3, D. Duyshebajew 3, Konkoud 2, Karaliok 2, Nahi 1, Remili 1 , Sanchez-Migallon 1, Tournat, Thrastarson, Olejniczak.

Kary: 10 minut. Kary: 4/6.

Leave a Comment

A note to our visitors

This website has updated its privacy policy in compliance with changes to European Union data protection law, for all members globally. We’ve also updated our Privacy Policy to give you more information about your rights and responsibilities with respect to your privacy and personal information. Please read this to review the updates about which cookies we use and what information we collect on our site. By continuing to use this site, you are agreeing to our updated privacy policy.