Sukces turnieju w Warszawie pomimo porażki Igi Świątek. Wielki paradoks tenisa

Jeszcze przed rozpoczęciem imprezy w Warszawie było wiadomo, że zwycięstwo Igi Świątek nie jest tutaj najważniejsze. Nasz najlepszy tenisista wcale nie musiał grać w stolicy. Jako liderka rankingu nie przyjechała na turniej WTA 250 po punkty, ale by promować tenis wśród rodaków. Był to jeden z dwóch głównych celów rozgrywek rozegranych na kortach Legii Warszawa. Oba cele zostały osiągnięte.

Obejrzyj wideo
Czy Iga Świątek lubi, gdy ktoś jej mówi, co ma robić? Przypominamy oświadczenie z 2018 roku

Cel pierwszy: promocja tenisa

Tylu kibiców na tenisowych obiektach Legii nie było od ponad 30 lat, kiedy Polska rywalizowała w Pucharze Davisa, a na korcie walczył m.in. z Wojciechem Fibakiem. Generalnie tak duża impreza tenisowa nie odbywa się w stolicy od kilku lat. Starsi kibice pamiętają turnieje J&S Cup i Warsaw Open na początku XXI wieku.

To tylko pokazuje, jak trudno jest zorganizować profesjonalny turniej WTA w naszym kraju. Brawa za sam fakt zorganizowania imprezy należą się władzom tegorocznego BNP Paribas Poland Open. Pierwsza edycja odbyła się rok temu w Gdyni, niewykluczone, że kolejne zostaną w Warszawie. Organizatorzy uzyskali licencję na organizację turnieju na pięć lat.

Oczywiście nie da się uciec od Igi Świątek, bo trzeba pamiętać, że ten turniej nie byłby możliwy, gdyby nie jej sukcesy. Pomysł założenia BNP Paribas Poland Open pojawił się na fali świątecznego triumfu w Roland Garros 2020. Tenisistka pozyskała sponsorów na swoje nazwiska, osoby z jej otoczenia zajęły się organizacją imprezy.

W przypadku każdej imprezy sportowej ważna jest frekwencja, a ta w Warszawie była świetna. Co najbardziej cieszy – na trybunach można było spotkać mnóstwo dzieci. Od najmłodszych lat muszą interesować się sportem i tenisem. Tylko w ten sposób możesz liczyć na to, że w przyszłości zobaczysz więcej utalentowanych sportowców. Na J&S Cup zadebiutowała nastoletnia Agnieszka Radwańska, a wśród podających piłki była Iga Świątek.

Trener Arabii Saudyjskiej ostrzega Krychowiaka. I chwali Lewandowskiego

Moda na tenisa nie urodzi się od razu, ale oczywiście największą popularnością wśród kibiców w stolicy cieszyły się występy Igi Świątek. Dla wielu była to jedyna okazja do zobaczenia na żywo lidera światowego rankingu. Tym razem nie trzeba było kupować biletów lotniczych za granicę i noclegów w Paryżu czy Rzymie i wystarczyło, by w kilkanaście minut dotrzeć na dwory Legii. To przybliża Cię do gracza, przybliża Cię do świetnego tenisa. Polacy cały czas chętnie oglądają Święta Bożego Narodzenia, co widzieliśmy także ponad tydzień temu w Krakowie na pokazie dla Ukrainy.

Jak będzie w przyszłym roku?

Obecność lidera światowego rankingu dodała prestiżu rywalizacji rozgrywanej na kortach Legii. Szkoda, że ​​przed rozpoczęciem imprezy wycofało się kilka innych graczy, m.in. Marta Kostiuk, Kaja Juvan, Julia Putintsewa, Irina-Camelia Begu i Sara Sorribes Tormo.

Część z nich zrezygnowała ze względów zdrowotnych, część prawdopodobnie ze względów taktycznych. Impreza w Warszawie odbyła się w bardzo sprzyjającym czasie ze względu na nawierzchnię. Jesteśmy w momencie sezonu, kiedy najlepsi tenisiści odpoczywają po trawiastym Wimbledonie i szykują się do rywalizacji na twardych kortach w ramach rozpoczynającego się za niespełna miesiąc (29 sierpnia) US Open. Dlatego dla wielu zawodników występ na posiłku w tej części sezonu może nie być atrakcyjny.

Rok temu organizatorzy BNP Paribas Poland Open przejęli licencję na organizację turnieju od władz turniejowych w Waszyngtonie. WTA ustaliło termin imprezy pod koniec lipca. Organizatorzy polskiego turnieju nie mieli pola manewru, gdyż w czasie przygotowań do imprezy w naszym kraju brakowało kortów o twardej nawierzchni nadających się do organizacji zawodów WTA. Pozostaje wierzyć, że w przyszłości uda się jakoś rozwiązać ten downside. W zeszłym tygodniu w tym samym czasie na kortach twardych odbył się turniej WTA 250 w czeskiej Pradze. Grała tam m.in. Magdę Linette.

Drugi cel: szansa dla Polek

Osiągnięto również drugi najważniejszy cel warszawskiego turnieju – stworzenie szansy polskim tenisistom na rywalizację z najlepszymi. Świat tenisa działa w ten sposób, że organizatorzy danej imprezy mogą przyznać tzw. dzikie karty. Zazwyczaj otrzymują je gracze z kraju, w którym rozgrywany jest turniej. Oczywiście cierpią z tego powodu tenisiści, którzy pochodzą z krajów słabo rozwiniętych na tenisowej mapie.

Już tęsknią za Lewandowskim w Niemczech. Już tęsknią za Lewandowskim w Niemczech. „Absolutnie najlepszy”

Przykładowo – statystyk tenisowy Juan Ignacio Astaburuaga obliczył, że Iga Świątek w całej swojej karierze otrzymała pięć dzikich kart:

  • Kwalifikacje do Savitaipale 2016
  • Kwalifikacja do Sztokholmu 2016
  • Turniej Główny Zawada 2016
  • Turniej Główny Warszawa 2017
  • Turniej Główny Praga 2018

Są to wszystkie wydarzenia niższej kategorii niż główny zawodowy cykl WTA. Nie wspominając o Wielkim Szlemie, gdzie na dzikie karty mogą liczyć głównie Australijki (w Melbourne), Francuzki (w Paryżu), Brytyjki (w Londynie) i Amerykanki (w Nowym Jorku).

Turniej BNP Paribas Poland Open 2022 był świetną okazją do zebrania punktów do rankingu WTA przez kilku słabszych polskich graczy. Zawody podobnej klasy często musiałyby przejść przez rundy kwalifikacyjne lub, w zależności od miejsca w światowym rankingu, nawet się nie zakwalifikowały.

Czeszki lepiej wykorzystały okazję

Dzikie karty na turniej główny w Warszawie powędrowały do ​​Mai Chwalińskiej, Martyny Kubki i Weroniki Falkowskiej. Ponadto w eliminacjach wzięło udział kilka innych Polek. Niestety nasi zawodnicy nie wykorzystali możliwości, jakie otrzymali od organizatorów. Można go dobrze porównać z turniejem w Pradze.

  • Czynności wstępne:
  • Praga – awans dwóch Czeszek do turnieju głównego
  • Warszawa – żadnych meczów nie wygrały Polki
  • Turniej główny:
  • Praga – Pięciu Czechów w drugiej turze
  • Warszawa – Dwie Polki w drugiej turze, w tym Iga Świątek

Organizatorzy warszawskiego konkursu zrobili, co mogli. Stworzyły warunki dla naszych tenisistów do zdobywania większej liczby punktów, co może przełożyć się na ich awans w rankingu i dalsze możliwości pojawienia się później w większych turniejach. Zwycięstwo z rywalami z wyższej rangi wzmocniłoby też większą pewność siebie naszych reprezentantów.

Władze BNP Paribas Poland Open celowo nie chcą organizować imprezy na wyższym poziomie – np. WTA 500 – i przyciągać większe gwiazdy tenisa. Ranga WTA 250 wydaje się być optymalna, dzięki czemu z jednej strony przyjdzie kilku topowych graczy, a z drugiej polscy tenisiści będą mieli okazję z nimi walczyć. Z tego punktu widzenia wizyta w naszym kraju kilku prime 10 tenisistek, takich jak Maria Sakkari, Paula Badosa czy Ons Jabeur, nie miałaby większego sensu. Byłoby atrakcyjne tylko dla publiczności. Pozostaje mieć nadzieję, że w przyszłym roku polscy tenisiści lepiej wykorzystają swoje szanse w Warszawie.

Leave a Comment

A note to our visitors

This website has updated its privacy policy in compliance with changes to European Union data protection law, for all members globally. We’ve also updated our Privacy Policy to give you more information about your rights and responsibilities with respect to your privacy and personal information. Please read this to review the updates about which cookies we use and what information we collect on our site. By continuing to use this site, you are agreeing to our updated privacy policy.