Wojciech Fortuna kończy 70

Fortuna urodziła się 6 sierpnia 1952 roku w Zakopanem. W wieku 10 lat rozpoczął treningi w klubie Wisła-Gwardia. Cztery lata później oddał swój pierwszy skok na Wielkiej Krokwi.

ZOBACZ TAKŻE: Kim byli poprzednicy Thomasa Thurnbichlera? Trenerzy Reprezentacji Polski w skokach narciarskich (ZDJĘCIA)

Jak przyznał, skoki narciarskie kocha od… zawsze.

– Ojciec zabierał mnie na wszystkie zawody i tak się zaczęło. Najpierw zbudowano je w mini-skoczniach na Sprawłówce, w której wtedy mieszkaliśmy. Jednak szybko mi się to znudziło i zaraz po mistrzostwach świata FIS w Zakopanem w 1962 roku zdecydowałem się wstąpić do klubu – Fortuna wspominał w rozmowie z PAP początki swojej sportowej kariery.

Robił szybkie postępy iw 1970 roku dołączył do reprezentacji Polski.

– Miałem dobre wyniki, ale szczerze mówiąc nie liczyłem na wyjazd do Japonii na olimpiadę. Jednak trenerzy, klub Jan Gąsiorowski i kadra narodowa Janusz Fortecki, a także zakopiańscy dziennikarze sportowi Wojciech Jarzębowski i Marian Matzenauer walczyli o mnie i dołączyłem do drużyny jako rezerwa – powiedział.

Potem wszystko potoczyło się bardzo szybko. – W czwartek były chyba ostatnie eliminacje, aw poniedziałek jechałem do Sapporo. Na miejscu okazało się, że forma się rozrasta. Poczułem to już od pierwszego skoku treningowego. Na środkowej skoczni wygrał faworyt gospodarzy Yukio Kasaya i byłem szósty. Byłem niezadowolony, bo wylądowałem na obu nogach, a sędziowie obniżyli moje oceny. Gdyby nie to, pewnie byłoby podium – oceniła Fortuna.

Przed zawodami 11 lutego 1972 roku japońscy kibice liczyli na drugi złoty medal Kasai na dużej skoczni.

– Atmosfera była gorąca. W pierwszej serii skoczek z numerem 28 Akitsugu Konno osiągnął 92 m i objął prowadzenie. Za nim usiadłem na belce. Zacząłem iść i już na progu poczułem, że będzie dobrze. I było – 111 metrów, czyli tylko o dwa mniej niż ówczesny rekord Okurayamy. Wysokie były również oceny sędziów. Prowadziłem. Kasaya wylądował na 106 metrach i zajął drugie miejsce, poinformowała Fortuna.

Przypomniał, że wtedy konkurs został na krótko przerwany z obawy o bezpieczeństwo skoczków. – Zarządzono głosowanie wśród sędziów i rywalizację wznowiono stosunkiem 3:2. Jednak rozbieg został skrócony, bo warunki się pogorszyły, a wiatr był paskudny – dodał.

W drugiej serii Polak skoczył tylko 87,5 metra. – Tymczasem Kasaya nie tylko zdobyła jeszcze mniej punktów, ale też ledwo zdołała odpaść. I stało się – wygrałem. Wygrałem złoto i jednocześnie zostałem mistrzem świata, bo wtedy mistrzowie olimpijscy automatycznie otrzymali ten tytuł – zaznaczył.

Na podium była wielka radość.

– Słuchałem Mazurka Dąbrowskiego i pomyślałem, że moje sportowe marzenia się spełniają. Nic dodać nic ująć. To był jeden z najpiękniejszych momentów w moim życiu – podkreślił.

Zakopane przywitało mistrza entuzjastycznie. – Były spotkania z kibicami, a w jednym z nich – pod Wielką Krokwią – uczestniczyło 50 000 osób, a na pewno było morze głów. Z następnego w ratuszu pamiętam głównie, że stałem na dachu tego budynku i tysiące ludzi głośno wyrażało swoją radość. Dostałam też kilka pamiątkowych medali – przypomniała Fortuna.

Zapytany o kolejne lata powiedział, że… bywało różnie.

Zarówno w sporcie, jak iw życiu. Zacząłem, kiedy poczułem, że to ma sens. Skończyłem karierę, przez jakiś czas pracowałem w swoim macierzystym klubie, potem wyjechałem na Śląsk, potem do USA. Założyłem tam firmę malarską, ale cały czas myślałem o sporcie. Napisałem dwie książki i byłem na kilku olimpiadach. W 1994 roku w Lillehammer komentowałem dla telewizji zawody w skokach przez przeszkody. W 2003 roku wróciłem do Polski i wraz z żoną Marylą zamieszkałem w Gorczycy koło Augustowa – zakończył.

Sport jednak nadal był dla niego ważny, m.in. na Suwalszczyźnie pomagał w organizacji wielu imprez narciarskich. – Niestety nie ma tu wzgórza – dodał z uśmiechem.

Z jego inicjatywy powstało tam muzeum sportu. Wpadłem na ten pomysł wiele lat temu. Zaczęło się od replik medali i zdjęć. Stopniowo zbieraliśmy przedwojenny i nowoczesny sprzęt narciarski, m.in. Adam Małysz, Robert Matei, Justyna Kowalczyk, Tomek Sikora i moja. Rekwizytów było jeszcze więcej – powiedział.

Obok muzeum znajduje się również Aleja Gwiazd, na którą składa się już ponad 50 tablic pamiątkowych.

Oprócz Fortuny złote medale Zimowych Igrzysk zdobyli skoczek Kamil Stoch – trzy, biegaczka narciarska Justyna Kowalczyk – dwa i łyżwiarz Zbigniew Bródka.

W tym roku minęło 50 lat od jego historycznego sukcesu w Sapporo. Podczas okolicznościowego spotkania w warszawskim Muzeum Sportu i Turystyki podsumował z humorem. – Ciężko mnie rozpoznać na zdjęciach z tamtych czasów, bo przytyłem nie tylko 50 lat, ale i 50 kilogramów – zauważył.

MC, PAP

Przejdź do Polsatsport.pl

Leave a Comment

A note to our visitors

This website has updated its privacy policy in compliance with changes to European Union data protection law, for all members globally. We’ve also updated our Privacy Policy to give you more information about your rights and responsibilities with respect to your privacy and personal information. Please read this to review the updates about which cookies we use and what information we collect on our site. By continuing to use this site, you are agreeing to our updated privacy policy.