Żużel. Po gangu: Potwierdzenie strachu, Szczęście Pludry i Lekcja Bezzębnych [FELIETON]

– Co ciekawe, prawie wszystkie te wypadki miały miejsce na twardych i gładkich torach. Pozornie bezpieczny. Bo jazda po bezpiecznych drogach jest bardziej… niebezpieczna – pisze w swoim felietonie Wojciech Koerber.

Wojciecha Koerbera

Oskar Paluch

WP SportoweFakty / Tomasz Jocz / Na zdjęciu: Oskar Paluch

„Po bandzie” to cykl felietonów Wojciecha Koerbera, współautora książek „Pół wieku na czarno” i „Rozliczenia”, zdobywcy Złotego Pióra, nagrodzonego brązowym medalem Polskiego Komitetu Olimpijskiego za swoje zasługi do Polskiego Ruchu Olimpijskiego.

***

Nicki Pedersen – złamana miednica i biodro.
Piotr Pawlicki – złamane obie łopatki.
Gleb Czugunow i Kacper Łobodziński – kontuzje barku.
Mateusz Bartkowiak – złamany obojczyk.
Janusz Kołodziej – kontuzja nogi.
Tai Woffinden – posiniaczone żebra.
Mikkel Michelsen – kontuzja kolana.
Anders Thomsen – wstrząśnienie mózgu.
Matias Nielsen – wstrząśnienie mózgu, złamane kręgi szyjne.
Adrian Miedziński – utrata przytomności.
Wiktor Trofimow – utrata przytomności.

Powyższy paragon horroru to cena sukcesu i tylko skrócona kopia dyscypliny. Podnoszenie kolan na potrzeby chwili. Poszkodowanych jest znacznie więcej i spora grupa rekonwalescentów. Bo żużel to wieczna walka z czasem. Aby być najszybszym na torze lub jak najszybciej wrócić na tor. Spójrzmy na Andersa Thomsena – jednego dnia diagnozują mu krwiaka w głowie, następnego krwiak znika, a po chwili Duńczyk trenuje.

ZOBACZ WIDEO Kontuzje w ostatnich dwóch latach oderwały go od walki o tytuł. Teraz ma plan krok po kroku

Przypomina mi Rune Holtę i Andreasa Jonssona, którzy może nie rozstawali się zbyt często, ale ich ofensywny styl miał wiele wypadków. Zawsze byli maltretowani i regularnie dawali nam powody do myślenia o tym, czy dorosną do następnych zawodów. Zwykle radzili sobie i ścigali się z siniakami. Rycerze.

Dzięki urazom własnego ciała Thomsen zdobył biegłość w anatomii. Tak jak Grzegorz Walasek, który ostatnio rozśmieszył mnie, gdy podczas meczu Arged Malesy w Gorzowie tłumaczył przed kamerą, że kilka godzin wcześniej zrobił kontrolne zdjęcie złamanego obojczyka. I że lekarza dyżurnego nie było, ale on, wyciągając wnioski z doświadczenia, sam obejrzał skan i uznał, że nie czas wracać na żużel. Zwykle lekarz sądowy.

Wracając jednak do Thomsena – w 2015 roku walczył ze Zmarzlikiem o tytuł IMŚJ, ale złoto odebrał Polak i nie czekając na pożegnanie z kategorią młodzieżową wyruszył w wielki świat. Rok później miał już w CV medal IMŚ. Anders natomiast nie trafił do elity, ale do poczekalni. Nie wsiadł do windy ze Zmarzlikiem, ale musiał wejść po schodach dookoła. Rok później w jednym wypadku w Rybniku złamał obie ręce. Myślę, że to musiała być dość żenująca kontuzja. Jeśli nie wiesz, co mam na myśli, przejrzyj punkt po punkcie listę czynności, które dana osoba musi wykonać każdego dnia, aby się przygotować. No, prawie wszyscy, ale zostawmy to…

Co ciekawe, prawie wszystkie te wypadki miały miejsce na twardych i gładkich torach. Pozornie bezpieczny. Ponieważ jazda na bezpiecznych drogach jest bardziej… niebezpieczna. Ryzykujesz więcej. Wypadek następuje po awarii, a kilku z nich udało nam się uniknąć. Spójrzmy na Grudziądz, gdzie chwile triumfu celebruje Janusz Ślączka. Całkiem słusznie, bo niewielu menedżerów odważyłoby się wybrać z dwóch Przemysław Pawlicki – Kacper Pludra tego ostatniego. I wtedy stawką jest gra. Ślączka miała tę odwagę, a młodzież zrelacjonowała wykonanie zadania. Chociaż jego pierwszy ukłon pokazał, jak cienka jest granica między sukcesem a porażką w sporcie.

Pludra jako młody chłopak poszła dzielnie i szturchnęła Bartka Smektała. Miał szczęście, że właśnie Smektała, bo jest przykładem sportowca, więc nie grał aktora teatru dramatycznego, ale zatrzymał motocykl i dalej walczył. Poza tym to bystry chłopak. I wie, że jeśli walczy z jednym przeciwnikiem o drugie miejsce, to ktoś inny musi być z tyłu. Tak więc spadanie na tor jest bardzo ryzykowną grą i nie warte świeczki.

Gdyby jednak Smektała upadł, a Kacper zostałby wykluczony z powtórki, to kto by dostał uszy? No Ślączka, nie Pludra. Więc powtarzam, ta granica jest bardzo cienka. Ale za formę zbudowaną przez Unię Leszno gratuluję. Z niepewnego siebie chłopca, który czasem jeździ jak pijany zając i regularnie wpada w niepotrzebne kłopoty, stał się niezawodnym, szybkim i zdecydowanym jeźdźcem, któremu, jak widać, można zaufać.

Z kolei w Gorzowie lekcję jazdy pozaligowej otrzymał od swoich rywali, głównie Bartłomieja Kowalskiego, Oskara Palucha, który przed własną publicznością zadebiutował jako członek największej ligi świata. Ten przemiły chłopak (niech tak zostanie) przekonał się, że na torze trzeba być niezwykle pedantycznym – w tym sensie, że każdy mały błąd jeździecki zostanie bez skrupułów wykorzystany przez konkurencję. Oskar wie też, że jeśli rywal zabierze Cię za kierownicę, to nie po to, by za chwilę odpuścić, ale by przeciągnąć i umiejętnie wysłać w podróż do gangu. Tak więc po meczu Kowalski martwi się o gorzowskich kibiców jeszcze bardziej niż przed meczem.

Żużel to sport dla twardzieli i dobrze jest znać granice. Kacper Woryna wydaje się ostatnio bardzo podniecony i oby kolejne spotkania zakończył w dobrym zdrowiu. Musiał włożyć dużo pracy w dotarcie do miejsca, w którym jest dzisiaj. Chociaż nie jest to cel podróży, a ambicja kipi.

I jeszcze jedno. Wrocławianie byli źli, że w Gorzowie – w obliczu kontuzji Gleba Czugunowa – nie mogli korzystać z zawodników swojej drużyny jadących w Ekstralidze U24. Nazwijmy to wysoko postawionym przypadkiem Baumanna. Wydawało się to nieco zaskakujące, bo wydawało się, że przeczy pomysłowi ustanowienia turnieju. Jak rozumiem, chodziło o odkrywanie talentów, a następnie przejście do pierwszego zespołu. Choć prawda jak zwykle leży pośrodku, bo taki Mateusz Tudzież mógłby wskoczyć do kadry Motocyklistów. Bo za aplikację Tudzieża, we właściwym czasie, zapłaciłeś po prostu dwa patyki. We Wrocławiu jednak oszczędzono Baumanna i innych. W tym Liszka, która rok temu pokonała Kołodzieja w Lesznie. Bo dostał odpowiedni silnik do rozgrywek ligowych, niekoniecznie do innych.

Wojciecha Koerbera

Zobacz też:
– Motor Lublin zmieni strategię transferową? Lampart powinien odgrywać inną rolę
– Rating Junior eWinner 1. ligi. Dwóch graczy jest wyraźnie nad resztą

zgłoś błąd

WP SportoweFakty

Leave a Comment

A note to our visitors

This website has updated its privacy policy in compliance with changes to European Union data protection law, for all members globally. We’ve also updated our Privacy Policy to give you more information about your rights and responsibilities with respect to your privacy and personal information. Please read this to review the updates about which cookies we use and what information we collect on our site. By continuing to use this site, you are agreeing to our updated privacy policy.